O bólach ucha zewnętrznego

Ucho zewnętrzne to część narządu słuchu, która komunikuje nasz organizm ze światem zewnętrznym i składa się z małżowiny usznej oraz przewodu słuchowego zewnętrznego, aż do błony bębenkowej, za którą znajduję się już ucho środkowe. Małżowina uszna jest  zbudowana z chrząstki otoczonej ochrzęstną, tkanki podskórnej oraz skóry. Małżowina odpowiada za zbieranie dźwięków z otoczenia oraz przekazywanie ich do przewodu słuchowego zewnętrznego.

Ucho zewnętrzne jest unerwione przez włókna czuciowe z nerwów czaszkowych: trójdzielnego, twarzowego, językowo-gardłowego i błędnego oraz szyjnych nerwów rdzeniowych. To dzięki nim odczuwamy ból ucha np. w przypadku stanów zapalnych w tej okolicy. Natomiast ucho wewnętrzne jest unerwione tylko przez nerw przedsionkowo-ślimakowy, który nie ma włókien bólowych i dlatego stanom zapalnym ucha wewnętrznego nie towarzyszą dolegliwości bólowe, a tylko uczucie ciśnienia lub pełności w uchu.

Ból ucha to sygnał dla organizmu, że dzieje się coś nieprawidłowego w obszarze ucha zewnętrznego. Najczęściej jest spowodowany stanem zapalnym wskutek infekcji bakteryjnej, grzybiczej lub wirusowej. Stanem takim jest tzw. ucho pływaka, po długim moczeniu ucha w wodzie, czy czyraki jako skutek infekcji gronkowcem, albo róża – skutek infekcji paciorkowcowej zlokalizowanych  na  małżowinie  usznej czy w przewodzie słuchowym zewnętrznym. Grzybica może być skutkiem długotrwałej antybiotykoterapii ogólnej lub miejscowej. Na uchu zewnętrznym mogą pojawiać się bolesne zmiany związane z infekcją wirusową  np. półpasiec uszny. W tej okolicy występować także mogą zmiany alergiczne i wyprysk kontaktowy. Wreszcie ból wywoływać będą urazy ucha, dlatego nieprzyjemne jest np. ciągnięcie za uszy, stosowane jako kara lub element tortur  oraz oparzenie czy odmrożenie. Częstą przyczyną bólu ucha jest zaleganie nadmiaru wydzieliny woskowej w przewodzie słuchowym zewnętrznym, czy ciało obce, które najczęściej wkładają sobie do ucha dzieci. Ból ucha powodować mogą procesy nowotworowe w tej okolicy, ziarniak kwasochłonny i ziarniniakowatość przebiegająca z zapaleniem naczyń.

Przewód słuchowy zewnętrzny ma długość 3-4 cm i kształt rozciągniętej litery s, jest pokryty skórą, od strony małżowiny podstawą jest chrząstka a dalej kość. Na początku przewodu słuchowego na skórze znajdują się krótkie włoski, których gruczoły łojowe wytwarzają wydzielinę nazywana woskowiną uszną.

Ta  oleista, woskowata substancja, ma zapewniać  ochronę przed ciałami obcymi, wychwytywać drobne cząsteczki zanieczyszczeń, kurzu, a także martwych komórek skóry i zapobiegać  przedostawaniu się tych cząsteczek do błony bębenkowej, gdzie mogłyby spowodować uszkodzenia. Woskowina nawilża skórę, zapobiegając jej podrażnieniom, które powodują uczucie suchości i swędzenia. Czasami nadmiar woskowiny może twardnieć, powodując blokady lub złogi, które mogą powodować pogorszenie słuchu.

Jeśli dojdzie do zatkania przewodu słuchowego, nie należy go samodzielnie usuwać patyczkami czy watą, bo najczęściej prowadzić to może do wepchnięcia  wydzieliny głębiej i uszkodzenia błony bębenkowej. Wydzieliną taką można rozpuszczać przy użyciu dostępnych w aptekach specjalnych preparatów olejowych. Gdy czop woskowiny całkowicie zatyka przewód słuchowy należy szukać pomocy laryngologa, który wykona zabieg wypłukania ucha.

Nierzadko też osoby, które obserwują u siebie pogorszenie słuch, mają poczucie, że nastąpiło zatkanie woskowiną przewodu słuchowego i próbują przy  użyciu różnych czasem nawet ostrych narzędzi wyciągnąć tę wydzielinę. Najczęściej kończy się to uszkodzeniem skóry przewodu słuchowego lub co gorsza błony bębenkowej. Bywa to także dodatkowym źródłem infekcji w zakresie ucha zewnętrznego. Dlatego należy ostrzegać, przed samodzielnymi takimi próbami, a dopiero wizyta u laryngologa i audiogram pozwalają wyjaśnić przyczynę pogorszenia słuchu.

Zwykle woskowina uszna nie jest przyczyną stanów zapalnych, natomiast powikłania wynikają z niewłaściwych technik usuwania woskowiny.

Natomiast stosowanie olejowych preparatów do rozpuszczania wydzieliny w uchu jest skutecznym sposobem profilaktyki zapalenia ucha zewnętrznego oraz stosowane ich w przypadkach zaczynających się zapaleń ucha sprzyja szybszemu wyleczeniu i zmniejszeniu towarzyszących stanom zapalnym bólów ucha.

Trzeba także podkreślić, ze u wielu nawet młodych osób długotrwałe korzystanie ze słuchawek dousznych, co często robią osoby często słuchające muzyki z telefonu komórkowego, tableta czy komputera, sprzyja wzmożonego wytwarzaniu i zaleganiu woskowiny w przewodzie słuchowym zewnętrznym.

Poza wymienionymi poprzednio przyczynami bólów ucha zewnętrznego,  dotyczącymi samego ucha, ból taki może być spowodowany przyczynami zlokalizowanymi poza uchem. Należą do nich:  choroby zębów i przyzębia, zapalenie stawu żuchwowo-skroniowego, zmiany zapalne i zwyrodnieniowe kręgosłupa szyjnego, neuralgia nerwu trójdzielnego, zapalenie ślinianek przyusznych, zapalenie migdałków i gardła, nowotwory gardła, dna jamy ustnej, krtani, języka, choroba refluksowa przełyku, zawał serca, tętniak aorty, kręcz szyi, czy porażenie nerwu twarzowego.

Jak w przypadku każdej choroby, tak i w przypadku bólów ucha sukces wyleczenia zależy od prawidłowego rozpoznania przyczyn tej dolegliwości oraz przyczynowe leczenie i postępowanie profilaktyczne. Samo zwalczanie tylko objawów bólowych może prowadzić nie tylko do ich nawrotów, ale i  pogorszenia stanu zdrowia pomimo leczenia objawowego.

Kiedy rozwija się zakażenie bakteryjne, skuteczną metodą może być zastosowanie preparatów zawierających nanocząsteczki srebra w postaci spreju.

Jeśli posiewy bakteriologiczne pobrane ze zmienionej chorobowo skóry ucha zewnętrznego określą, na jaki  antybiotyk są wrażliwe drobnoustroje chorobotwórcze, to celowe jest zastosowanie takiego leczenia.

Tlen raz leczy, raz kaleczy

Tlen raz leczy raz kaleczy

Zainteresowanie leczeniem tlenem stało się powszechne w okresie ostatniego roku, kiedy bardzo ciężkie przypadki zakażeń wirusem Covid 19, przebiegały z niedotleniem organizmu i kończyły się zgonami. Jak komunikaty frontowe były doniesienia ze szpitali o ilości zajętych respiratorów, o ich brakach w wyposażeniu szpitali. Na szczęście po roku trwania ograniczeń epidemiologicznych, nie doszło do załamania systemu opieki szpitalnej, a podawane codziennie informacje o ilości zajętych respiratorów są coraz lepsze.

Objawy duszności, pomiary wysycenia krwi tlenem mierzone przy pomocy pulsoksymetrów wykazywały wartości obniżone u osób, u których rozwinęło się zapalenie płuc. Wartości poniżej 94% były sygnałem alarmowym, a poniżej 90% były wskazaniem, że osoba taka wymaga opieki medycznej i tlenoterapii.

U osób z zapaleniami płuc, w pęcherzykach płucnych, które są ostatnim odcinkiem  dróg oddechowych, gromadzi się wydzielina zapalna. Właśnie ta wydzielina ogranicza przenikanie tlenu z powietrza atmosferycznego, które dociera do pęcherzyków przy każdym wdechu, a potem przenika (dyfunduje) do naczyń krwionośnych, które gęstą siatką otaczają pęcherzyki płucne. Tam tlen łączy się z hemoglobiną, czerwonym barwnikiem zawierającym atom żelaza. Jedna cząsteczka hemoglobiny przyłącza cztery cząsteczki tlenu.  Następnie tlen wraz z prądem krwi tlen dociera do najdalszych odcinków naszego ciała i jest przekazywany tkankom i komórkom. Tlen jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania tych komórek. 100 ml krwi przenosi ok. 20 ml tlenu. Serce przetacza w ciągu 1 minuty ok. 5 litrów krwi, więc tkanki i narządy otrzymują 1000 ml tlenu. Wykorzystują ok. 250 ml na minutę. Jeśli dostawa tlenu zostanie przerwana na dłużej niż 3 minuty zaczynają się pojawiać objawy uszkodzenia.
Zmniejszony dopływ tlenu objawia się sinicą, którą widać na wargach, języku, płatkach uszu  i upośledzeniem funkcjonowania organizmu. To dlatego u człowieka, u którego doszło do zatrzymania krążenia krwi lub zatrzymania oddychania jest bardzo krótki czas ( 3 minuty) na przywrócenie krążenia i oddychania. Najbardziej wrażliwą na niedotlenienie jest tkanka mózgowa.

U człowieka z niedotlenieniem stosuje się najpierw tzw. tlenoterapię bierną, czyli podaje się tlen z butli tlenowej lub gniazdka tlenowego znajdującego się przy każdym łóżku chorego w salach intensywnego nadzoru przy pomocy najpierw wąsów tlenowych, a w cięższych przypadkach przy pomocy maski.

Jeśli to nie poprawia sytuacji, następnym etapem, jest tzw. tlenoterapia czynna, czyli podłączenie do respiratora, urządzenia, które  wymaga zaintubowania, czyli wprowadzenia do dróg oddechowych przewodów podłączonych do respiratora i  wyłączenia własnych mięśni oddechowych chorego, a funkcje dostarczania tlenu przejmuje respirator. Przepływy tlenu w ciężkich przypadkach nierzadko ustawiane są na poziomie 70 litrów na minutę. Wentylacja taka dodatkowo rozpręża pęcherzyki płuc i ma to zwiększać przenikanie tlenu do z płuc do naczyń krwionośnych.

W ciężkich przypadkach chorobowych leczenie nie przynosi spodziewanych efektów, bo tyko ok. 20 % osób podłączonych do respiratora powraca do zdrowia. Najczęstszym powikłaniem tego typu terapii są procesy zapalne w płucach.

Na pytanie, dlaczego jest tak mała skuteczność leczenia przy pomocy respiratora? Trzeba odpowiedzieć, że nie wystarczy wtłaczanie coraz większych ilości tlenu do płuc, często pod zwiększonym ciśnieniem, a nieopanowanie przy pomocy leków procesu zapalnego i zmniejszenia w pęcherzykach płucnych  ilości wydzieliny zapalnej. Pisałem poprzednio, że w takich przypadkach poza stosowaniem różnych leków, bardzo ważne jest podawanie wiele razy w ciągu dnia i nocy antyoksydantów, wymiataczy wolnych rodników, które nie tylko będą ograniczały procesy zapalne, ale i sprzyjały zmniejszeniu ilości wydzieliny zapalnej i na tej drodze przyczyniały się do poprawy dyfuzji tlenu.

Jest to o tyle trudne, że osoby podłączone do respiratora mają porażone mięśnie oddechowe i nie mogą także połykać pokarmów oraz preparatów z antyoksydantami.

Badania wykazały, ze nadmiar tlenu jest dla organizmu człowieka  szkodliwy, bowiem tlen podawany pod ciśnieniem parcjalnym powyżej 0,4 atmosfery staje się toksyczny.

Oddychanie tlenem pod ciśnieniem większym niż 1 atmosfera, bardzo szybko prowadzi do prowadzi do wystąpienia objawów ostrego zatrucia centralnego układu nerwowego, zwłaszcza mózgu. Co obawiać się będzie niepokojem, bladością twarzy, drżeniem powiek, nudnościami i wymiotami, oszołomieniem, brakiem koordynacji, halucynacjami, podnieceniem wzmożeniem pobudliwości nerwowej, przyspieszeniem lub zwolnieniem oddechu, rzadziej występują drgawki. Objawów takich nie zaobserwujemy o osoby zwiotczonej i podłączonej do respiratora.

Długotrwałe, np. kilka dni oddychanie tlenem pod zwiększonym ciśnieniem, ale  poniżej 1 atmosfery, nawet u osób zdrowych, prowadzi do wystąpienia objawów zapalenia płuc. Takie objawy obserwowano u nurków przebywających w komorach dekompensacyjnych pod zwiększonym ciśnieniem. Takie powikłanie jest obserwowane u ludzi zbyt długo podłączonych do respiratorów.

Uważa się, że tlen podawany w nadmiarze i pod zwiększonym ciśnieniem, zaburza wiele reakcji enzymatycznych i prowadzi do uszkodzenia wielu tkanek i komórek, zwłaszcza w płucach i mózgu.

Toksyczność tlenu jest spowodowana głównie powstawaniem nadmiernej ilości wolnych rodników, które wchodzą w reakcje i powoduję powstawania toksycznych dla organizmu związków.

Bakterie przeciwko koronawirusom

O bakteriach przeciwko koronawirusom

W związku z tym, że przez ostatni rok otrzymywaliśmy ogromną ilość informacji o koronawirusie COVID 19 oraz o mało skutecznych terapiach, zwłaszcza w przypadku osób z ciężkim przebiegiem zakażenia, pojawiają się pytania przyczynę tego stanu rzeczy.

Chociaż śmiertelność z powodu infekcji COVID 19 jest niewielka i w skali świata nie przekracza 2-3% zakażonych, to jednak istnieje spora grupa osób, u których w związku ze współistniejącymi schorzeniami funkcjonowanie układu odporności jest osłabione. I takie osoby mogą stać się potencjalnymi ofiarami tego wirusa.

Prawidłowe funkcjonowanie układu odporności zależy od wielu czynników, ale przed wszystkim od stanu przewodu pokarmowego, bowiem w jelicie cienkim jest największa ilość komórek układu odporności, które rozpoznają „nieprzyjaciela” i stymulują wytwarzanie przeciwko niemu przeciwciał.

U osób z dysbakteriozą jelitową, czyli wtedy, kiedy w jelitach nie ma odpowiedniej ilości i odpowiedniej jakości bakterii tzw. probiotycznych, które dodatkowo uszczelniają barierę jelitową  znacznie łatwiej dochodzi do infekcji w tym także i wirusami, a więc i wirusem COVID 19. Właśnie od składu flory jelitowej zależy kto zachoruje na tę chorobę i u kogo istnieje zwiększone ryzyko wstąpienia powikłań w czasie trwania i po infekcji.

U bardzo wielu osób na początku zarażenia się koronawirusem występują objawy ze strony przewodu pokarmowego, jak niestrawność, bóle brzucha, refluks, nudności,  zgaga, biegunki. Każda choroba przebiegająca z długo trwająca wysoką gorączka  niekorzystnie wpływa na skład flory jelitowej. Badania wykazały, że nieprawidłowy skład flory jelitowej zmniejsza wytwarzanie w nabłonku płuc interferonu, substancji, której niedobór powoduje większą podatność na zakażenia wirusowe. Badania na myszach i ludziach potwierdziły, że prawidłowa bakteryjna flora jelitowa pobudza nabłonek płuc do wytwarzania białek przeciwwirusowych. Mówi się nawet o tzw. osi jelitowo-płucnej.

Z kolei patologiczne bakterie w jelitach wytwarzają substancje toksyczne, które osłabiają funkcjonowanie układu odporności, wywołują stany zapalne, powoduję rozszczelnienie jelit, czyli tzw. przesiąkliwość i przenikając do krwi wywołują stany zapalne także w bardzo odległych od jelit miejscach, nierzadko rozprzestrzeniający się na cały organizm. Takie uogólnione stany zapalne występują często u osób otyłych, u których przebieg zakażenia COVIDEM 19 ma najczęściej ciężki przebieg i nierzadko źle się kończy.

Amerykańscy badacze z  Massachusetts Institute of Technology i Uniwersytetu Harvarda wykazali, że koronawirus wnika do komórek jelita dzięki receptorom ACE2 i dodatkowo pobudza ich aktywność. Dysbioza (brak bakterii probiotycznych) powoduje, że warstwa śluzu bezpośrednio przylegająca do nabłonka jelitowego staje się cieńsza, co ułatwia wirusowi dotarcie do receptorów ACE2. Są prawie pewni, że wirus COVID  namnaża się w przewodzie pokarmowym i może być przekazywany drogą oralno-fekalną. Koronawirus jest wykrywany w próbkach kału jeszcze długo po ustąpieniu objawów ze strony układu oddechowego, nawet po 70 dniach od otrzymania ujemnego wyniku badania wymazu z nosogardła.

W Chinach wprowadzono niedawno testy oparte na badaniu wymazu z odbytu, aby w ten sposób wykrywać osoby, które nie mają już objawów zakażenia, ale ciągle stanowią zagrożenie dla innych. Uczeni ci wykazali, że im cięższy przebieg COVID -19, tym w jelitach osób chorych  jest więcej bakterii Coprobacillus, Clostridium ramosum i Clostridium hathewayi a brak dobroczynnych bakterii Faecalibacterium prausnitzii. Zmiany w liczebności tych szczepów bakterii utrzymywały się podczas całego okresu hospitalizacji, a nawet po zakończeniu choroby.

W leczeniu chorych na Covid 19, zwłaszcza w ciężkich przypadkach stosuje się bardzo często w dużych dawkach i długo antybiotyki. To powoduje jeszcze dalsze zaburzenie składu flory jelitowej i wszystkie z tym związane konsekwencje zdrowotne. Można zaryzykować twierdzenie, że kiedy zabita zostanie w przewodzie pokarmowym ostatnia bakteria, człowiek taki umiera.

Jaki może być ratunek?

W zapobieganiu infekcjom, także koronawirusowym podstawowe znaczenie ma zadbanie o prawidłowy skład flory jelitowej i taką rolę mogą odegrać wyhodowane w warunkach domowych jogurty i kefiry. U osób nie tolerujących mleka, hoduje się takie jogurty na tzw. mlekach roślinnych. Na bazie tych jogurtów i kefirów można także robić dla chorych i ozdrowieńców  twarożki.

Dlaczego nie są powszechnie  dostępne w aptekach probiotyki?

Bo zawarte w nich liofilizowane bakterie  nie są w stanie „ożyć” w jelitach, bo  nie ma tam czystej wody i cukru oraz czasu (bo do wyhodowania jogurtu trzeba ok 8 godzin).

Niektórzy badacze proponują u takich osób z dysbiozą podawanie tabletek zawierających zamrożone bakterie kałowe pobrane od zdrowych osób.

Wydaje się jednak, że domowe jogurty i kefiry będą bardziej skutecznym i smacznym i sprawdzonym przez tysiąclecia, sposobem przywracania prawidłowego składu bakterii w jelitach i poprawy funkcjonowania układu odporności.

Tak więc powiedzenie, że bakteriami można hamować infekcje wirusowe ma pełne uzasadnienie.

Jelitowy strażnik odporności

Jelitowy strażnik naszej odporności

 

W ostatnim czasie wobec powszechnych obaw przed zachorowaniem z powodu zakażenia koronawirusem Covid 19, wraca zainteresowanie tematem odporności organizmu. Wszystkie osoby, które ciężko przebyły zakażenie tym wirusem, albo nawet z tego powodu zmarły, cierpiały jednocześnie na wiele towarzyszących chorób przewlekłych, przebiegających ze znacznym osłabieniem układu odporności.

Można zgodzić się z twierdzeniem, że osoby ze sprawnym układem odporności nie zachorują, albo nawet jeśli dojdzie do zakażenia przebieg będzie lekki lub bezobjawowy.

Miejscem w organizmie, gdzie nagromadzona jest największa liczba komórek układu odporności są nasze jelita. Tam znajdują się grudki chłonne, nazywane kępkami Peyera, w których zmagazynowane jest ponad 70% krwinek białych – limfocytów, które po kontakcie z bakterią chorobotwórczą, czy wirusem  zaczynają wytwarzać przeciwciała.

Organizm ma kilka barier, które hamują wnikanie do organizmu patogennych drobnoustrojów, ale najważniejszą z nich jest bariera jelitowa.

Także w przypadku zakażeń koronawirusem Covid-19, zanim wystąpią objawy ze strony układu oddechowego, u ponad połowy zakażonych występują objawy ze strony układu pokarmowego, jak niestrawność, wzdęcia i bóle brzucha, a nawet biegunki.

Coraz więcej jest informacji o roli pałeczek kwasu mlekowego, tzw. bakterii probiotycznych, które żyjąc na powierzchni błony śluzowej jelit, stanowią dodatkową barierę nie pozwalającą wnikać do organizmu patogennym drobnoustrojom. To dzięki ich obecności jest wytwarzana immunoglobulina A, która cienką warstwą pokrywa wszystkie błony śluzowe (w nosie, zatokach, oskrzelach, pęcherzu moczowym, drogach rodnych) i zapobiega penetracji drobnoustrojów do błon śluzowych. Przy braku tych „pożytecznych” bakterii i braku immunoglobuliny A, wiele osób cierpli na nawracające infekcje dróg oddechowych, czy układu moczowo-płciowego. Na krótko u nich pomagają kuracje antybiotykami, ale po niedługim czasie bakterie te wytwarzają enzymy, które unieczynniają antybiotyki i choroby znowu nawracają.

Bakterie probiotyczne w świetle jelita wytwarzają substancje o właściwościach antybiotyków i w ten sposób hamują rozwój innych bakterii a także substancje, które odżywiają nabłonek jelita i sprzyjają jego regeneracji. Bakterie z grupy bifidobakaterii, uszczelniają dodatkowo błonę śluzową jelita, chroniąc przed przenikaniem do naczyń krwionośnych znajdujących się bezpośrednio pod błoną śluzową, nie tylko drobnoustrojów, ale i  niestrawionych fragmentów pokarmu.

Kiedy bariera jelitowa jest nieszczelna, mówimy wtedy o przesiąkliwości jelit.  Zarówno drobnoustroje, jaki i niestrawione cząstki pokarmu, które wnikną do we krwi, stymulować będą wytwarzanie przez krwinki białe (limfocyty) przeciwciał przeciwko tym intruzom. Kiedy np. bakteria czy niestrawiona cząstka pokarmu połączy się z przeciwciałami i powędruję z prądem krwi, nawet w bardzo odległych od przewodu pokarmowego miejscach powodować będzie stany zapalne. W takim mechanizmie powstają tzw. choroby autoimmunologiczne (autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, nadnerczy, reumatoidalne zapalenie stawów, zanikowe nieżyty żołądka itp.).

Dysbakterioza – matka chorób

Bardzo wiele osób ma zaburzony skład flory jelitowej, który określany jest mianem dysbakteriozy jelitowej, najczęściej jest to skutek np. długotrwałego leczenia antybiotykami, czy innymi lekami w tym przeciwbólowymi, przeciwzapalnymi, a także stosowanymi w leczeniu nadciśnienia, cukrzycy i innych chorobach przewlekłych.

Na miejsce bakterii probiotycznych zaczynają narastać bakterie patogenne, lub drożdżaki – Candida albicans, określane jest to mianem SIBO, nadmiernego rozrostu  bakterii w jelicie cienkim. Towarzyszą temu takie objawy, jak gazy, wzdęcia, biegunki, bóle lub kurcze brzucha, zaparcia lub biegunki, oraz niedobory przede wszystkim witaminy B12 oraz innych witamin i minerałów i zaburzenia we wchłanianiu tłuszczów. Stan taki sprzyja rozwojowi wielu chorób oraz zespołom złego wchłaniania, niedoborom witamin i minerałów.

Uważa się, że jest ponad 120 jednostek chorobowych do których rozwoju lub nasilenia przyczynia się nieprawidłowy skład bakterii jelitowych i dlatego dysbakterioza jelitowa określana jest mianem matki chorób.

Także zaburzenia nastroju, a nawet depresja mogą mieć swoje źródło w nieprawidłowym składzie bakterii jelitowych. Można w uproszczeniu powiedzieć, nie ty masz depresję, ale mają depresję bakterie w twoich jelitach.

U osób z depresją jednym występuje jeden z głównych objawów dysbakteriozy, a mianowicie zaparcia.

Bakterie jelitowe są kluczem do prawidłowego funkcjonowania nie tylko przewodu pokarmowego, bo bakterie te odgrywają kluczową rolę w trawienie wszystkiego tego co zjemy, ale przede wszystkim w zapewnieniu sprawności układu odporności oraz całego organizmu.

Jak odbudować mikroflorę jelit

Skutecznym sposobem odbudowy mikroflory jelit jest włączenie do codziennej diety jogurtów i kefirów wyhodowanych na szczepach bakterii, które nie tylko potrafią ukwasić mleko, ale należą do tych, które potrafią się „osiedlić” i rozmnażać w jelitach.  Takiego warunku nie spełniają powszechnie dostępne w sklepach jogurty i kefiry. Nie udaje się też ich wyhodować przez spożywanie dostępnych w aptekach bardzo licznych preparatów z probiotykami. Bo aby wysuszone „liofilizowane” bakterie w tych preparatach odżyły i zaczęły się rozmnażać w naszych jelitach trzeba zapewnić im czystą wodę, a tej w jelitach nie ma, odżywkę w postaci cukru, a ten jest wchłaniany w początkowym odcinku jelita cienkiego i czas (wyhodowanie jogurtu wymaga minimum 8 godzin  w temperaturze powyżej 37 st.C. Wszystkie te warunki można spełnić samodzielnie hodując jogurty. Włączenie do codziennej diety 2 szklanek jogurtów o różnym składzie bakterii probiotycznych stwarza nadzieję, że organizm sam sobie wybierze bakterie, które są mu potrzebne. Nierzadko wymaga to wielomiesięcznego stosowania tych jogurtów.

Aby dowiedzieć się, czy przyczyną naszych dolegliwości jest zaburzenie składu flory jelitowej wykonuje się badania kału, które określają jakich bakterii jest nadmiar, a jakich są niedobory. Wynik taki pozwala tak pokierować zmianami w diecie, tak dobrać bakterie do jogurtów, czy kefiru, aby osiągnąć pożądany skutek.

Istnieje też niemała grupa osób, które mają nietolerancję białek mleka. Takie osoby powinny hodować jogurty na tzw. mlekach roślinnych (sojowym, kokosowym, migdałowym, ryżowym, owsianym itp.)

Wiele chorób przewodu pokarmowego wynika nie tylko z dysbakteriozy, ale cierpią dodatkowo z powodu  nietolerancji wielu pokarmów, przypraw, ziół itp.   U takich osób wykonuję się ze krwi badania stężenia immunoglibulin IgG, najpierw testem rozpoznawczym , a potem szczegółowym np. na 220 pokarmów i na tej podstawie określa dietę eliminacyjną. Uwzględnienie tego faktu pozwala na skuteczne pozbycie nie tylko dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, ale i zahamowanie rozwoju wielu chorób w tym z kręgu autoimmunologicznych oraz poprawy funkcjonowania układu odporności

Antyoksydanty w schorzeniach koronawirusowych i nie tylko

O antyoksydantach w schorzeniach koronowirusowych i nie tylko

Modny ostatni Covid-19 jest jednym z koronawirusów, które w okresie jesienno-zimowym i  przedwiosennym są przyczyną ok. 15 % tzw. infekcji przeziębieniowych zliczanych statystycznie jako grypowe i grypopodobne. Ten RNA wirus wywołuje najczęściej infekcje górnych dróg oddechowych z objawami: gorączki, suchego kaszlu i uczuciem zmęczenia. Rzadziej występują bóle mięśni, bóle gardła i biegunka, czasem towarzyszą tym infekcjom zapalenia spojówek, bóle głowy, utrata smaku i węchu oraz pojawiać się mogą wysypki skórne lub przebarwienie palców rąk i stóp.

U osób z osłabionym układem odporności, cierpiących na wiele innych przewlekłych schorzeń mogą wystąpić trudności w oddychaniu, bóle lub ucisk w klatce piersiowej, a nawet utrata mowy lub możliwości poruszania się.

Koronawirusy mogą wywoływać zachorowania epidemiczne, które występują co 4 lata i atakują ssaki i ptaki. Ich nazwa pochodzi od otoczki, którą widać w mikroskopie elektronowym i przypomina ona koronę.

Koronawirusy znane są nauce od lat 60.XX wieku pod nazwami HCoV-229E oraz HCoV-OC43. W 2002 r. odkryto w Chinach wirusa określanego jak SARS, który wywoływał śmiertelne powikłania, zmarło wtedy 916 osób.

Chociaż po infekcji koronawirusami, 99% zakażonych osób zdrowieje bez powikłań (dotyczy to także COVID 19), to  ostatnia fala zachorowań i zgonów spowodowała ogólnoświatową panikę.

Wszystkie objawy infekcji koronawirusowej to objawy nasilonego stanu zapalnego w organizmie, któremu towarzyszy uwalnianie dużej ilości wolnych rodników, uszkadzających także zdrowe komórki ciała, określanego mianem stresu oksydacyjnego. Jeśli własna ochrona przeciwwolnorodnikowa (antyoksydacyjna) organizmu jest osłabiona, procesy zapalne rozwijają się.

Jednym ze sposobów zmniejszenia procesów zapalnych w drogach oddechowych, a zwłaszcza w płucach jest uruchomienie procesów wysiękowych i włóknienia, co z kolei prowadzi do pogorszenia wymiany gazowej, utrudnionego oddychania, uczucia duszności i niezdolności do wykonywania wysiłków fizycznych a w ostatecznych sytuacjach także do zgonu.

Skoro organizm chorego człowieka nie jest w stanie wyprodukować wystarczającej ilości własnych antyoksydantów w przypadku infekcji koronawirusowych, a także innych infekcji, należy takiemu człowiekowi dostarczać jak najszybciej możliwie największe ilości przede wszystkim roślinnych antyutleniaczy. Do nich należą wyciągi z aronii i innych owoców o czarnej skórce (czarna porzeczka, borówka leśna, borówka amerykańska, jeżyna, a także owoce dzikiej róży, aceroli). Preparaty z tych owoców są dostępne na rynku w postaci różnych wyciągów, nalewek, ekstraktów. Wiele z nich ma udokumentowane badaniami bardzo silne działanie antyoksydacyjne, a praktyczne wykorzystanie ich w leczeniu wielu schorzeń nie tylko koronawirusowych potwierdza ich dużą skuteczność dla ograniczania procesów zapalnych oraz wspomagania układu odporności.

Z doświadczeń chińskich medyków wynika także, że w przypadkach infekcji koronawirusowych duże znaczenie ma stymulowanie własnej obronności organizmu przy pomocy wyciągów z traganka błoniastego (Astragalus membranaceus), które mają właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne i antywirusowe, pobudzają wytwarzanie i aktywność krwinek białych i to zarówno tych, które mają właściwości żerne, jak i limfocytów, które wytwarzają przeciwciała przeciwko wirusom. Ponadto stymulują procesy regeneracji i odmładzania organizmu. Istnieje bogata literatura naukowa potwierdzająca te korzystne działania wyciągów z korzenia traganka. Także w Polsce są produkowane na bazie traganka preparaty wzmacniające odporność, także przeciwwirusową oraz wspomagające procesy naprawcze w skórze, paznokciach włosach, układzie moczowym, prostacie, sercu i układzie krążenia. https://www.gama-tech.pl/szukaj/ALFA%2520AKTIV

https://www.gama-tech.pl/szukaj/ASTRAGALUS%2520MEA

 

Poza roślinnymi antyoksydantami w profilaktyce i zwalczaniu infekcji wirusowych korzystną rolę odgrywają takie metale jak cynk i selen. Ich związki ekstrahowane np. z drożdży, poprawiają odporność przeciwwirusową, a w przypadku procesów zapalnych wykazują silne właściwości przeciwwolnorodnikowe. Pokarmy bogate w cynk to ostrygi (168 mg/100g), wątroba cielęca (8,4), pestki dyni (7,5) imbir (6,8), wątroba wołowa(4,5) , fasola biała (3,8), kasza gryczana 3,5, migdały (3,2), karkówka (3,1), żytni chleb razowy (2,5), czekolada gorzka (2,4), jaja kurze (1,8). https://www.gama-tech.pl/p/zincotabs

Pokarmowe źródła selenu to nerki wieprzowe (190 mikrogramów na 100 g), wątroby (38-56), ryby morskie (20-56), nasiona sezamu i słonecznika (49).

Dobowe zapotrzebowanie na selen dorosłego człowieka to 55 mikrogramów dla i 60-70  mikrogramów dla kobiet w ciąży i karmiących piersią.

Na rynku jest także wiele preparatów cynku i selenu często w połączeniu z witaminą C, E.  Ich przyswajalność zależy od stanu przewodu pokarmowego oraz obecności tzw. bakterii pożytecznych (probiotycznych) w jelitach. https://www.gama-tech.pl/p/selenitabs-multi-selen-cynk-mangan-i-witamina-c-witamina-e-witaminy-b-kwas-foliowy

W procesach odporności także przeciwwirusowej dużą rolę odgrywają pałeczki kwasu mlekowego, których obecność wzmacnia naszą odporność. Stany gorączkowe i infekcje wirusowe prowadzą do bardzo często do dysbakteriozy w jelitach i osobom takim należy zalecać wzbogacanie diety w jogurty i kefiry wyhodowane w warunkach domowych na bazie odpowiednich szczepów bakterii. https://www.gama-tech.pl/p/antywirus-zestaw-profilaktyczny

Analiza i korekta stanu energetycznego

Analiza i korekta stanu energetycznego organizmu przy pomocy urządzenia BIOSCAN  (PAK)

PAK Bioscan rejestruje parametry fizyczne dłoni i analizuje dane uzyskane za pomocą specjalnego oprogramowania.

Wykorzystując analizę statystyczną pomiarów, Bioscan tworzy wizualny model pola energetycznego osoby („aura”), odzwierciedlający profil psychologiczny.

Na podstawie tych danych można wyciągnąć wnioski o tym, co jest najlepsze dla danej osoby – od aromatów i jedzenia po specjalność i miejsce zamieszkania.

Przy tworzeniu kompleksu Bioscan wykorzystano symbiozę nowoczesnych technologii komputerowych i tradycji wschodnich idei psychologii i przepływu energii.

Dane uzyskane w trakcie badań, w wyniku przetwarzania matematycznego, korelują ze stanem i potencjałem 6 głównych czakr.

Wielkość i jakość przepływów energii krążących przez czakry odzwierciedla stan psychiczny, obecność lub możliwość różnych negatywnych odchyleń.

Zaburzenia czakr gromadzą się przez długi czas. Ale rozumiejąc przyczynę, możesz znaleźć sposób na zrekompensowanie niepożądanych wpływów.

Bardzo trudno jest zmienić energię, która rozwinęła się przez lata w krótkim czasie. Ale krok po kroku, tworząc komfortowe środowisko (żywność i suplementy diety, zapachy, kolory, muzyka itp.), Osiągamy optymalną wymianę energii charakterystyczną dla szczęśliwego człowieka.

Utrzymanie osiągniętego komfortu, utrzymanie systemu energetycznego w optymalnym stanie wymaga wiele wysiłku. Potrzebny jest właściwy sposób życia – fizyczny i psychiczny. W dzisiejszych czasach nie jest to łatwe.

Wyjściem jest diagnostyka prewencyjna i okresowa korekta początkowych odchyleń.

W programie urządzenia zastosowano system filtrów matematycznych. Filtry usuwają chwilowy składnik psycho-emocjonalny, pozostawiając jedynie istotne informacje o dziedzicznej i nieświadomej części psychiki i związanej z nią energii.

W rezultacie otrzymane wskaźniki wykazują stabilność i rzetelność w kolejnych badaniach. Urządzenie nie ma bezpośredniego kontaktu elektrycznego ze skórą, a natężenie pola elektrycznego na powierzchni roboczej mieści się na naturalnym tle nowoczesnych pomieszczeń, co zapewnia pełne bezpieczeństwo użytkowania.

PAK Bioscan jest niezawodny, autonomiczny, kompaktowy i łatwy w obsłudze, łatwy w obsłudze, nie wymaga materiałów eksploatacyjnych i nie jest zależny od zewnętrznych źródeł zasilania, odbierając go przez port USB laptopa lub komputera. Urządzenie może być używane nawet „w terenie”, na wyprawach, w pociągach dalekobieżnych. Urządzenie przetwarza dane w ciągu kilku minut, podając informacje o stanie organizmu i zalecenia.

Bioscan dostarcza uogólnionych informacji o profilu psychologicznym osoby, które można wykorzystać do stworzenia dla niego optymalnego środowiska.

Oprócz badania ludzkiej aury Bioscan posiada funkcję „korekcji”, która pozwala wyeliminować niepożądane stany psychiczne i somatyczne człowieka, często w ciągu kilku minut. Korekta odbywa się za pomocą specjalnych programów wyświetlających na panelu dotykowym sekwencję specjalnie dobranych ultrasłabych impulsów pola elektrycznego o niskiej częstotliwości w zakresie do 50 000 Hz.

INTERPRETACJA UZYSKANYCH WYNIKÓW

Nie ma praktycznie idealnego obrazu, aby wszystkie współczynniki były równe 50. Dlatego rozrzut +/- 5 jednostek można uznać za normalny. Przedział od 45 do 55 jednostek nazywany jest „normalnym korytarzem”.

Wartości powyżej 55 odpowiadają nadmiarowi energii w czakrze, mniej niż 45 – brakowi.

Odchylenia o więcej niż 5 jednostek są poza normą i wymagają szczególnej uwagi. Zbyt duże wartości nie oznaczają, że stan osoby jest bardzo dobry, a także obniżone wartości.

Badania i interpretacja są prowadzone od dołu do góry, od pierwszej (najniższej) czakry do najwyższej szóstej.

Ogólny spadek energii z czakry do czakry lub lokalny w obszarze jednej lub więcej czakr wskazuje na możliwe problemy z kręgosłupem w tych miejscach lub z przewodnictwem nerwów wzdłuż kręgosłupa.

Wzrost energii w górnych czakrach w porównaniu z dolnymi wskazuje, że energia danej osoby w dużej mierze przechodzi z góry na dół. Dzieje się tak z ludźmi duchowymi, etycznymi i często pozytywnymi.

Nadmiar energii w pierwszych pięciu czakrach może wskazywać na predyspozycje do chorób zapalnych, niedobór – o możliwym obniżeniu funkcji narządów znajdujących się w „strefie odpowiedzialności” tej czakry.

Nadmiar lub brak szóstej czakry często wskazuje na optymistyczne lub pesymistyczne spojrzenie na życie. Norma jest zawsze lepsza!

KOREKTA

Zgodnie z diagnozą i stanem w czasie wykonywania badań istnieje możliwość skorygowania stanu badanego.

Czas na jedną korektę to około 120 sekund. Nie zaleca się wykonywania wielu korekt w jednej sesji, najlepiej jedną lub dwie dziennie. W szczególnych przypadkach korektę można przeprowadzić co 4-8 godzin.

Korekta taka jest szczególnie przydatna u osób w stresie, depresji, lękach,  zaburzeniach snu, nerwicach, dolegliwościach ze strony narządów wewnętrznych, narządu ruchu (stawy, kręgosłup), zaburzeniach hormonalnych zwłaszcza u kobiet, w stanach zmęczenia, wyczerpania fizycznego i psychicznego, apatii, infekcjach gardła, krtani, oskrzeli i płuc i pogorszeniu funkcjonowania narządów, a także w przypadku schorzeń neurodegeneracyjnych oraz padaczce oraz w setkach innych dolegliwości i schorzeń.

Zapisy na konsultacje i zabiegi: tel.: 22 625 49 77,  604 539 672;   602 175 238       Warszawa, Al. Jerozolimskie 29 m 5