O chodzeniu po rosie i hartowaniu
Lato i okres urlopowy to okazja, aby zrobić coś dla siebie, czego zwykle nie robimy, a co może wzmacniać naszą odporność, albo inaczej mówiąc hartować organizm i zapobiegać łatwemu przeziębianiu się. Do takich prostych zabiegów należy chodzenie na boso, zwłaszcza rano, kiedy na trawie jest jeszcze rosa. Pod wpływem takich spacerów bardzo szybko zauważyć można wiele korzystnych zmian w samopoczuciu oraz zmniejszenie lub ustępowanie dolegliwości bólowych.
Kiedy latem polubimy te proste zabiegu hartujące, wiele osób będzie jest stosować także prawie przez cały rok, nawet zimą przy chodzeniem po śniegu włącznie.
Nasza kultura i cywilizacja sprawiły, że praktycznie nasze stopy nie stykają się z ziemią. A ten kontakt jest niezbędny, także po to, aby rozładować elektrycznie nasze ciała i pobrać przez stopy ujemne ładunki elektryczne. Na stopach jest wiele punktów, które masowane przez podłoże po którym chodzimy, mają wpływ na aktywność całego organizmu oraz poszczególnych narządów. Pobudzanie tych receptorów sprzyja regulacji ciśnienia tętniczego. Chodzenie na boso stymuluje zakończenia nerwowe na stopach. U wielu chorych z cukrzycą, u których rozwinęła się polineuropatia, pozwala na znaczne zmniejszenie dolegliwości. Podobne efekty obserwuje się w przypadkach osób cierpiących na przewlekłe bóle ze strony stawów, kręgosłupa i kości. Ocenia się, że na stopach jest ponad 70 tysięcy zakończeń nerwowych, które mogą przekazywać bodźce do różnych części naszego ciała. Podczas chodzenia boso po nierównej powierzchni pobudza krążenie krwi, dzięki czemu tlen dociera do najdalszych zakamarków naszego ciała, co będzie pobudzać procesy naprawcze. Niektóre osoby regularnie chodzące na boso mówią, jakby uzyskały „nowe życie”.
Chodzenie na boso po porannej rosie, może być wykorzystywane, jak naturalny sposób odstresowania organizmu. To również prosty i tani sposób relaksu, rozluźnienia nadmiernie napiętych pod wpływem stresów grup mięśni, zwłaszcza karku oraz osiągnięcia głębokiego relaksu całego organizmu.
Z wiekiem mamy coraz większe problemy z utrzymaniem równowagi. Właśnie chodzeniu na boso po różnych podłożach, jak trawa, piasek, kamienie, po niedługim czasie powoduje, przyzwyczajamy nasze stopy, które przekazują informacje do mózgu i łatwiej nam utrzymywać równowagę i unikać przewracania się. Stopa staje się jakby kolejnym naszym zmysłem i pozwala na lepszy kontakt z otaczająca przyrodą.
Jak każdy trening, także chodzenie na boso trzeba rozpoczynać, od krótkich bo trwających pół, albo całą minutę zabiegów, aby nie wychłodzić nadmiernie organizmu. Potem należy stopy wysuszyć np. ręcznikiem i założyć ciepłe skarpetki. W czasie kolejnych treningów ich czas można wydłużać. U osób zahartowanych może trwać kilkanaście minut i więcej. Wiele osób, które się tego nauczą staje się jednym z najtańszych i najprostszych sposobów wzmacniania odporności, unikania łatwych przeziębień. Oczywiście spacery na boso powinny odbywać w miejscach czystych, gdzie nie ma ostrych przedmiotów lub zanieczyszczeń przez odchody zwierząt.
Jeśli ktoś zechce skorzystać z tej porady, to proszę również poinformować o uzyskanych efektach.