280 rocznica urodzin Tadeusza Kościuszki w Warszawie
Zapraszamy do obejrznie relacji w Wszechnicy Kościuszkowskiej
Zamiast leczyć, lepiej zapobiegać. Jeśli leczyć, to przyczyny, a nie objawy.
Zapraszamy do obejrznie relacji w Wszechnicy Kościuszkowskiej
O tańcu, karnawale i zdrowiu
Okres karnawału w naszej kulturze od wielu wieków łączył się z tańcem, który był ulubiona rozrywką wszystkich warstw społecznych.
Nic więc dziwnego, że wielu badaczy zainteresowało się zagadnieniem, jak taniec wpływa na zdrowie człowieka. I badania potwierdziły, jego korzystny wpływ na zdrowie i jako przyjemną formę regeneracji i rehabilitacji organizmu.
Od dawna też lekarze namawiali swoich pacjentów do zwiększenia aktywności fizycznej, ale zapał do regularnych ćwiczeń gimnastycznych stosunkowo szybko wygasał. Natomiast w przypadku tańca zalecenia te były znacznie chętniej realizowane.
Okazało się, że taniec bardzo korzystnie wpływa na serce i cały układ krążenia. Regularnie stosowany zwiększa wydolność tlenową organizmu i przyspiesza bicie serca. Ten rodzaj gimnastyki powoduje rozszerzanie naczyń krwionośnych i korzystnie wpływa na obniżenie ciśnienia tętniczego.
Pod wpływem tańca rozszerzają się także naczynia mózgowe co sprzyja poprawie pamięci i nastroju a jednocześnie przeciwdziała demencji. Zmniejsza też skutki stresu bo zmniejsza wydzielanie hormonu stresu kortyzolu oraz powoduje wydzielanie endorfin.
Krótko mówiąc taniec nie tylko poprawia samopoczucie, poprawia funkcjonowanie mózgu oraz przeciwdziała depresji.
Osoby regularnie tańczące zauważyć mogą, że poprawia się ich postawa, ustępują zaburzenia równowagi i poprawia się sprawność całego ciała. Wzmocnieniu ulegają mięśnie zwłaszcza brzucha, nóg i pośladków. Znikają ograniczenia ruchów w stawach kręgosłupa i kończyn. I co jest bardzo ważne taniec jest wielkim sprzymierzeńcem przy zapobieganiu rozwojowi osteoporozy.
Szybkie i intensywne tańce , takie jak live, breakdance, salsa i Zumba sprzyjają odchudzaniu i tzw. rzeźbieniu sylwetki. Tańce te można wykonywać wszędzie, nie tylko na balach. W internecie można znaleźć instrukcje jak je wykonywać.
Tańce spokojniejsze tzw. klasyczne jak walc czy taniec w kręgu (kółku) przyczyniają się do poprawy równowagi, lepszej sylwetki i poprawy elastyczności mięśni i stawów.
Taniec jako forma rehabilitacji jest szczególnie przydatny dla seniorów. Tańce mogą być wykonywane także w warunkach domowych, ale korzystnych skutków można oczekiwać, kiedy będą regularnie wykonywane. Taniec może być alternatywą lub uzupełnieniem monotonnych ćwiczeń gimnastycznych.
Warto wykorzystać okres karnawału, aby rozruszać swoje ciało, a potem kontynuować taniec jak sposób poprawy stanu zdrowia i opóźnianiu procesów starzenia.
O nadwrażliwości na zimno
Nie tylko w czasie mrozów, jakie występują w czasie tegorocznej zimy, ale i w okresie chłodów jesiennych czy wiosennych jest wiele osób, które sa szczególnie wrażliwe na ochłodzenie ciała. W związku z tym znacznie łatwiej zapadają na różne choroby przeziębieniowe, infekcje wirusowe czy bakteryjne.
Mówi się, że osoby takie mają najczęściej „zimne dłonie i stopy” .
U niektórych osób mówi się wręcz o alergii na niskie temperatury. I podobnie jak w alergii występować może pokrzywka z bąblami, świądem i nadmiernym wydzielaniem histaminy. Wystąpienie i nasilenie się tych objawów związane jest z nagłym ochłodzeniem ciała i wtedy, gdy temperatura otoczenia jeszcze bardziej się obniża. Nie można określić jak niska temperatura wywoła u tych osób pokrzywkę, bo jest to sprawa indywidualna.
Nadwrażliwość na zimno występuje u osób cierpiących na wiele chorób metabolicznych, takich jak: niedoczynność tarczycy, cukrzyca, anemia, choroba wieńcowa, miażdżyca naczyń krwionośnych najczęściej w naczyniach kończyn dolnych, niedobory witamin i minerałów. Także w przebiegu chorób neurologicznych, w których jest zaburzone odczuwanie chłodu.
Jeszcze innym rodzajem jest nadwrażliwość zębów na zimno, które występuje gdy dochodzi do ubytków szkliwa korony zęba lub ubytku cementu na szyjce i korzeniach.
Nadwrażliwością na zimno charakteryzują się osoby cierpiące na przewlekłe i nawracające zapalenia zatok obocznych nosa.
Częściej niż pokrzywka na zimno występują objawy nerwicy kurczowej naczyń krwionośnych, które kurczą się po nadmiernym ochłodzeniu. U osób takich pod wpływem zimna czy stresu dochodzi do skurczu małych naczyń krwionośnych, co objawia się najpierw blednięciem palców „tzw. umieranie”, potem następuje zasinienie, zaczerwienie skóry, dalej następuje drętwienie i ból.
Bardziej nasiloną postacią kurczliwości naczyń pod wpływem oziębienia jest tzw. zespół Raynauda, gdzie poza objawami jak w nerwicy kurczowej, głownie dotyczącej kończyn, dochodzi do blednięcia, zasinienia, zaczerwienienia, drętwienia i bólu także nosa i uszu. Zespół ten występuje w przebiegu chorób autoimmunologicznych, jak toczeń rumieniowaty układowy, czy twardzina układowa( sklerodermia)
Jak w każdej chorobie podstawową sprawą jest dociekanie, jaka jest przyczyna nadwrażliwości na zimno. Nierzadko wymaga to konsultacji u lekarzy wielu specjalności, jak, alergologa, dermatologa, diabetologa, laryngologa, kardiologa, neurologa i wdrożenia przyczynowego leczenia tych chorób.
Oczywiście osoby nadwrażliwe na zimno powinny dbać o odpowiednią ochronę przed chłodem, Ubierać się odpowiednio nie zwracając uwagi na to, ze inne osoby są mimo chłodów jeszcze lekko ubrane. Nie dla nich są zabiegi hartowania zimnem organizmu.
O potrzebie dotyku i akceptacji
W okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku spotykamy się, aby składać sobie życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności. Łamiemy się opłatkami. Ściskamy się, całujemy w policzki, ściskamy ręce. Mówimy do siebie, słuchamy, chwalimy się swoimi osiągnięciami lub dzielimy się problemami. Jesteśmy bliżej siebie niż zwykle. Lubimy te spotkania, te rozmowy, te wspólne posiłki. Kiedy zapraszamy na te spotkania osoby samotne, widzimy, jak się z tego cieszą i jak sobie to cenią, że pamiętaliśmy o nich.
Badania naukowe potwierdzają, że nie poziom cholesterolu, nie materiał genetyczny, ale stresy i samotność przyczyniają się do skrócenia ludzkiego życia. Przewlekły stres, jaki m.in. towarzyszy poczuciu osamotnienia i braku akceptacji jest silnym czynnikiem wywołującym w całym organizmie stany zapalne, prowadzące do rozwoju wielu chorób, jak choroby serca, czy choroba Altzheimera.
Aby człowiek miał dobre samopoczucie potrzebna jest relacja z innymi ludźmi, aby ktoś go wysłuchał, a nie tylko oceniał, pouczał i nakazywał. Aby miał przyjaciół i nie musiał udowadniać swojej wartości.
W relacjach między ludźmi bardzo ważnym jest dotyk, dotyk ręki, uścisk, przytulenie się do innego człowieka. U dzieci dotykiem wzmacniamy odporność, zapobiegając chorobom. Chorobę sierocą najlepiej leczy się dotykiem. Tego najbardziej brakuje porzuconym i osieroconym dzieciom.
U ludzi dorosłych dotyk skutecznie reguluje szybkość bicia serca i ciśnienie tętnicze. Ma bardzo ważny wpływ na regulację wydzielania hormonów i funkcje całego organizmu. Jeśli przynajmniej przez 20 sekund będziemy przytulać się do drugiego człowieka, to przysadka mózgowa zwiększa wydzielanie oksytocyny – hormonu bliskości i więzi, zwiększa się wydzielanie endorfin za których sprawą poprawia się nasz nastrój, łagodzą objawy depresji. Nasze ciała potrzebują bliskości drugiego człowieka, tęsknią za tym. I to nawet nie za bliskością seksualną, ale za głosem i ciepłem czyichś dłoni.
Dla wielu osób większe znaczenie niż wiele leków psychiatrycznych ma rozmowa z innym przyjacielsko nastawionym człowiekiem. Chociażby rozmowa przez telefon, czy z użyciem kamery w telefonie czy komputerze.
Wspólne spacery, wyjazdy, spotkania, a nawet wykonywanie takich czynności jak gotowanie, czy przygotowywanie potraw jest najlepszym i najtańszym lekiem na wiele dolegliwości.
Czasem jednak trzeba zadać sobie także i takie pytanie, czy osoba z którą się spotykam mnie wspiera, czy czuję się przy niej dobrze i bezpiecznie. Jeśli odpowiedź na to pytanie jest negatywna, to trzeba tę relację przerwać.
Życząc wszelkiej pomyślności i zdrowia w Nowym Roku, zachęcam nie szczędźmy sobie biskości i dobrego leczącego dotyku.
O świątecznych potrawach i przyprawach
Uwarunkowany kulturowo obyczaj spożywania dużej ilości różnych potraw z okazji Świąt Bożego Narodzenia, miał też uzasadnienie zdrowotne.
Okres świąt był poprzedzony okresem postu, wprawdzie krótszym niż przed Wielkanocą, ale jednak przez wieki konsekwentnie przestrzeganego.
Pierwszy wigilijny dzień powrotu do jedzenia świątecznego składający się z obfitych, ale nadal postnych potraw, składające się z kapusty, grzybów, pierogów, ryb od śledzi poczynając, barszczu grzybowego lub z buraków, do których okraszenia używało się oleju lnianego, rzepakowego czy konopnego. Na deser kutia na bazie maku z rodzynkami, orzechami lub domowe makarony wymieszane z makiem i rodzynkami lub suszonymi owocami Na koniec jeszcze kompot z suszonych owoców. Kolacja taka przeciągała się do późnego wieczora. A przed północą należało pójść do kościoła na nabożeństwo nazywane pasterką. Z punktu widzenia zdrowia długi spacer do kościoła ma duże znaczenie, bo nawet osoby, które mają problemy z otyłością czy cukrzycą, pozwala na „odpuszczenie” grzechów związanych z nieprzestrzeganiem diety. Aby pomimo zjedzenia znacznie większej niż zwykle ilości jedzenia nie występowały objawy niestrawności, ważną role odgrywają przyprawy dodawane do wigilijnych potraw, kminku i majeranku do kapusty, suszonych jagód jałowca, przypraw do ryb, cebuli z dodatkiem oleju, goździków do kompotu, olejków waniliowego, do maku.
Jeśli mimo tych przypraw pojawia się wzdęcie brzucha, odbijanie, korzystne jest wypicie herbatki z dziurawca, kocanki, kopru włoskiego, kminku, piołunu.
Kolejne dni to spożywanie potraw mięsnych, kiełbas, szynek, pieczonych mięs.
I wiadomo, że tu także bardzo ważnym jest używanie przypraw i dodatków poczynając od chrzanu, majeranku, czosnku, szałwii, jałowca, marynowanych grzybów w occie, kiszonych ogórków itp.
Dla osób z nadwagą i otyłością lub dbających, aby nie przytyć, warto przypomnieć, że na świąteczne stoły podaje się zwykle kilka rodzajów sałatek warzywnych. Jeśli od tego rozpoczną świąteczną ucztę, to potem znacznie mniej zjedzą. Dla osób z cukrzycą, takie rozpoczynanie posiłków od sałaty lub sałatki jarzynowej nawet z majonezem, nie będzie szybko podnosiło poziomu glukozy we krwi, nawet po deserze z ciast. Konieczność spaceru po obfitym świątecznym posiłku pozwoli na „spalenie” spożytego cukru. Starożytni lekarze w Rzymie zalecali, aby po takim posiłku zrobić dziesięć tysięcy kroków. Obecnie wobec powszechności w domach rowerów treningowych równoważnikiem takiego spaceru jest kręcenie na rowerze przez pół godziny.
Przynajmniej od pięćdziesięciu lat nasze pokolenia nie doświadczyły głodów, jakie przez wieki były powszechne. Wiele osób mówi, że jemy na co dzień tak, jak kiedyś jadano tylko przy świątecznej okazji. Dlatego pamiętajmy, że dodawanie przypraw sprawia, że nawet zwykle potrawy stają się wykwintne i zdrowsze.
O nadciśnieniu i jedzeniu
Według kardiologów, których towarzystwa naukowe coraz bardziej obniżają normy prawidłowego ciśnienia tętniczego krwi, już ponad 10 milinów Polaków ma nadciśnienie. Lekarze nagminnie przepisują leki obniżające ciśnienie, a pacjenci otrzymują informację, że będą musieli przyjmować te leki do końca życia. Bo nadciśnienie może zagrażać życiu, bo sprzyja zawałom serca i udarom mózgu.
W początkowym okresie nadciśnienie jest tylko objawem zaburzeń funkcjonowania układu krążenia, a chorobą staje się po około dwudziestu latach nieskutecznego leczenia objawowego.
Tymczasem niewiele osób wie, że w większości przypadków nadciśnienia stosunkowo łatwo można uzyskać normalizację ciśnienia radykalnie zmieniając dietę i tryb życia.
Rezygnacja z przemysłowo przetworzonych produktów spożywczych, zawierających duże ilości konserwantów i substancji polepszających wygląd i smak takiej żywności uzyskuje się dobre efekty, także normalizacji ciśnienia.
Nadciśnienie występuje często u osób z nadwagą i otyłych. Wobec powszechnego występowania zaburzeń tolerancji cukru. W Polsce ponad 3 miliony osób ma rozpoznana cukrzycę, a prawdopodobnie jeszcze dwa razy tyle ma tzw. utajoną cukrzycę. Nie ma skutecznego leczenia tych zaburzeń bez radykalnej zmiany diety. U bardzo wielu osób dochodzi najpierw do nagłych spadków stężenia glukozy we krwi i w następstwie do wyrzutu hormonów stresu i wzrostu ciśnienia krwi. Aby to ujawnić stany niedokukrzenia (hipoglikemię) warto robić wydłużone, czterogodzinne testy tolerancji glukozy po wypiciu 75 gramów glukozy, czy to przy pomocy glukometru, czy zakładając miernik ciągłego pomiaru glukozy.
U osób z niedocukrzeniami konieczne jest wyłączenie z diety węglowodanów prostych (cukru, miodu, dżemu, mąki, kaszy jęczmiennej, ryżu, kukurydzy, owoców, ziemniaków, słodkiego mleka). W krótkim czasie następuje u nich normalizacja ciśnienia tętniczego krwi, a ponadto zaczynają chudnąć.
W diecie osób z nadciśnieniem bardzo dobre efekty uzyskuje się przez spożywanie naturalnej witaminy C z owoców dzikiej róży lub aceroli.
Wzbogacenie posiłków o zielone warzywa zawierające magnez lub suplementacja solami magnezu, potasu, wapnia także przyczynia się do normalizacji ciśnienia.
Przyprawy takie jak: cynamon. kardamon, imbir, nasiona selera, głóg, bazylia, czosnek siemię lniane, kwiat lawendy i koci pazur korzystnie wpływają na regulację ciśnienia, ale temu wszystkiemu powinna towarzyszyć odpowiednia dieta.
W każdym przypadku nadciśnienia powinno dociekać się, jaka jest tego stanu przyczyna u tej konkretnej osoby.
O zaparciach
Problem ten może dotyczyć nawet co trzeciego dorosłego człowieka w naszym kraju. Zaparcie, czyli utrudnienie lub zbyt rzadkie oddawanie stolca, któremu nierzadko towarzyszy uczucie niepełnego wyróżnienia, może znacznie pogarszać jakość życia i mieć niekorzystny wpływ na zdrowie. Przyjmuje się że człowiek powinien mieć trzy pełne wypróżnienia w tygodniu.
Do przyczyn zaparć zalicza się: siedzący tryb życia, potrawy zbyt ubogie w błonnik (z produktów wysoko przetworzonych, zbyt małe ilości warzyw, otrąb, nasion itp. ), dysbakteriozę, czyli brak bakterii probiotycznych w jelitach, picie zbyt małych ilości płynów. Niektóre leki, jak: przeciwbólowe (pochodne maku, opium), leki stosowane w chorobach układu nerwowego, chorach psychicznych, cukrzycy, mocznicy, które także mogą osłabiać ruchy jelit i powodować długie zaleganie potraw w jelitach. Znacznie rzadziej przyczyną zaparć są guzy nowotworowe w jelitach, stany zapalne i ciąża czy kamienie kałowe.
Zaparcia są jednym z głównych objawów towarzyszących depresji oraz niedoczynności tarczycy. .
Zaparcia zdarzają się także u dzieci, co bywa spowodowane zbyt długim powstrzymywaniem się przed wypróżnieniami ( w przeszkolu, szkole), dietą ubogą w błonnik, albo takimi chorobami jak mukowiscydoza czy choroba Hirschprunga.
Pierwszym sposobem leczenia jest zmiana diety, która powinna być wzbogacona o błonnik (warzywa, nasiona, pestki, otręby, siemię lniane, nasiona babki płesznik, nasiona chia, owoce drobno pestkowe). Dobrym źródłem bakterii są samodzielnie wyhodowane jogurty probiotyczne do których przed spożyciem warto dodać sparzone wcześniej otręby, pestki, nasiona, owoce drobno pestkowe. Korzystnie działa też spożywanie ukwaszonych warzyw np. kapusty, ogórków, buraków, marchwi, cukinii, a także sałat, jarmużu, brokułów.
Jeśli po 2 tygodniach diety nie ma wystarczającej poprawy, wtedy warto dołączyć leki przeczyszczające, które są dostępne bez recepty, jak czopki glicerynowe, bisacodyl, laktulozę, czy zrobić lewatywy.
Prostym zaleceniem dla osób z zaparciami jest wypijanie codziennie rano, na czczo 2 szklanek wody. Niektórym osobom pomaga spożywanie rano suszonych śliwek, które co wieczór zostaną namoczone w wodzie.
Innym sposobem pobudzania rozwoju baterii w jelitach jest wypijanie np. rano płynu do którego dodać należy 1-2 łyżeczki inuliny uzyskiwanej z cykorii, która nie jest wchłaniana w jelicie cienkim, a pobudza bakterie jelita grubego. A także 2 szklanek jogurtu czy kefiru z dodatkiem otrąb np. owsianych.
Uporczywe zaparcia wymagają diagnostyki lekarskiej, aby nie pominąć możliwości poważnych chorób łącznie z nowotworowymi.
O kolejności jedzenia
Kto wędrował na wschód, często dziwił się, że najpierw przed obiadem podawano sałatkę. I większość turystów z Polski, zostawiało sobie taką sałatkę do drugiego dania, do którego zwykle sałatki nie podawano lub tylko w niewielkiej ilości.
Okazuje się, że rozpoczynanie posiłku spożyciem właśnie sałatki z warzyw ma istotny wpływ na zdrowie. Zjedzenie takiej sałatki lub sałaty sprawia, że szybciej osiągaliśmy poczucie sytości i nie było konieczności nadmiernego objadania się. Ta obserwacja jest cenna dla odchudzających się oraz dla osób mających napady głodu. Szczególnie kolejność potraw miała znaczenie dla osób cierpiących na cukrzycę. Badania wykonane przy pomocy mierników ciągłego monitorowania glikemii, które wykonują pomiary co 5 minut przez całą dobę w ciągu 14-15 dni to potwierdziły. Osoby z cukrzycą, a zwłaszcza w początkowym okresie choroby mają często wysokie skoki stężenia cukru we krwi po spożyciu pokarmu zawierającego węglowodany (cukry proste), a potem bardzo znaczne spadki glukozy we krwi z towarzyszącą temu koniecznością szybkiego zjedzenia kolejnego słodkiego posiłku. Po kolejnych 3-4 godzinach nawraca to uczucie głodu. Osoby takie chętnie sięgają po batoniki, cukierki itp..
Jeśli takie osoby najpierw zjedzą np. zwykłą sałatę lub sałatkę warzywną, nie mają wysokich skoków cukru we krwi, ani późniejszych spadków.
Warzywa i sałaty, które zawierają dużo błonnika, który jest także węglowodanem, ale ludzie go nie trawią. Dopiero w jelicie grubym zajmują się nimi bakterie. Błonnik taki jest środkiem odtruwającym przewód pokarmowy i przeciwdziała zaparciom.
Jeśli natomiast jako pierwsze spożyjemy potrawy zawierające cukry proste jak cukier, glukoza, fruktoza (owoce, ciastka, słodycze, soki owocowe, słodzone tzw. napoje energetyzujące, słodkie mleko), kiedy tylko z żołądka przedostaną się do jelita cienkiego, są bardzo szybko wchłaniane do krwi i powodują skok stężenia glukozy we krwi.
Dlatego w profilaktyce rozwoju cukrzycy i otyłości powinno zalecać się taką kolejność spożywania kolejnych potraw, aby najpierw były warzywa (np. brokuły, kapusty zwłaszcza kiszone, ogórki, sałaty itp.) Błonnik w nich zawarty opóźnia opróżnianie się żołądka, zmniejsza działanie enzymu o nazwie alfa-amylaza, który rozkłada skrobię na glukozę. Błonnik ten zmniejsza także szybkość wchłaniania glukozy do krwi. A badania ciągłego pomiaru glukozy potwierdzają, że ulegają spłaszczeniu krzywe stężenia glukozy we krwi.
Innym sposobem zmniejszenia ładunku cukrów w pokarmach jest spożywanie jogurtów i kefirów, w których bakterie fermentacji mlekowej przetwarzają cukier mlekowy, (laktozę) w kwas mlekowy i niewielkie ilości alkoholu. Oczywiście mówię tu o jogurtach, które sami wyhodujemy w warunkach domowych z wykorzystanie probiotycznych starterów bakteryjnych tzw. zakwasek.
O bakteriach na uspokojenie
Pisałem poprzednio o bakteriach przeciwko depresji, dziś napiszę o takich, które potrafią uspokajać rozdrażnione nerwy.
W jelitach człowieka znajduje się ok. 1,5 do 2 kg bakterii, z których wiele wytwarza substancje, które wchłonięte do krwi podążają także do mózgu.
Liczba tych bakterii dziesięciokrotnie przewyższa liczbę wszystkich komórek ludzkiego ciała. Niektóre z tych bakterii jelitowych, nazywane bakteriami probiotycznymi, albo fermentacji mlekowej, wytwarzają one ponad 50% neuroprzekaźników, które są niezbędne do funkcjonowania całego układu nerwowego.
Bakterie wytwarzające naturalne środki uspokajające noszą nazwę Lactobacillus wytwarzają one kwas gamma – aminomasłowy (GABA).
Kwas ten jest naturalnym środkiem uspokajającym, hamuje i wycisza nadmiernie pobudzony układ nerwowy. Dzięki niemu znacznie łatwiej można radzić sobie ze stresem, zmniejsza huśtawkę nastrojów, drażliwość, reguluje ciśnienie tętnicze, i przeciwdziała zaburzeniom rytmu serca oraz zmniejsza napięcie mięśniowe.
Jego obecność jest bardzo przydatna dla kobiet w okresie menopauzy, które cierpią na nadmierną pobudliwość nerwową, uderzenia gorąca, nadmierne pocenie, zaburzenia snu i nastroju. Podobnie jest u młodych kobiet z zaburzeniami hormonalnymi i cierpiących na zespół napięcia przedmiesiączkowego.
Niedobory GABA mogą objawiać się trudnościami w koncentracji uwagi, problemami skupienia się na wykonywaniu jednego zadania. Osoby takie mają problemy z robieniem planów i ich spokojną realizacją. Ciągle są rozbiegani myślami, przeskakują z jednego tematu na drugi, nigdy nie kończąc zaczętej pracy.
Jest wiele czynników, które niszczą prawidłowy skład bakterii w jelitach, przede wszystkim antybiotyki, niesteroidowe leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, leki stosowane w chorobach układu krążenia, cukrzycy, napoje energetyczne, napoje zawierające wysokie stężenia alkoholu.
Innym czynnikiem, który istotnie zmniejsza w jelitach liczbę Lactobacillusów jest stres. Wskutek długotrwałego jego działania do światła przewodu pokarmowego są wydzielane hormonu stresu m.in. noradrenalina. Objawia się to m.in. bolesnymi skurczami jelit, a także zwiększoną przepuszczalnością jelit. Pod wpływem stresu mózg przesyła sygnały do jelit i bakterie jelitowe uwalniają cząstki alarmowe, które są transportowane do mózgu. Mówimy wtedy o osi jelita mózg.
Wiele osób często przez długi czas używa różnego rodzaju leków dla uspokojenia układu nerwowego, niektórym z nich towarzyszą także objawy niepożądane. Myślę, że warto spróbować tego co mogą zrobić dla nas bakterie jelitowe, nazywane czasem psychobiotykami. Wystarczy wyhodować w domu samodzielnie jogurt, wykorzystując w tym celu zakwaski do jogurtu i wypijać codziennie np. 2 szklanki jogurtu. Można też spożywać gotowe, wyhodowane na płatkach owsianych, koncentraty tych bakterii o nazwie NAMIKO.
A układ nerwowy nam się szybko odwdzięczy

O bakteriach przeciwko depresji
Wraz z jesiennymi chłodami i skracaniem się dnia, u wielu osób pojawiają się lub nasilają objawy depresji.
U jednych czynnikiem, który przynosi wyraźną poprawę jest światło. Kiedy wystawiają swoje ciała na promienie słoneczne, jest duża poprawa i ustępowanie objawów depresji. Inni, jeśli ich stać, wyjeżdżają na południe, gdzie słońca nie brakuje także jesienią. Dla jeszcze innych są wyprodukowane lampy, które mają podobny zakres promieniowania, jak światło słoneczne.
U innych osób z depresją dominującym objawem są zaparcia i zaburzenia pracy przewodu pokarmowego.
Badania potwierdzają, że u tych osób stwierdza się dysbakteriozę, czyli nieprawidłowy skład flory bakteryjnej w jelitach z obecnością bakterii gnilnych, produkujących gazy o nieprzyjemnym zapachu, nierzadko też wywołujących szereg schorzeń, a jednocześnie brakuje tzw. bakterii probiotycznych.
Bakterie używane do ukwaszania mleka na jogurt wytwarzają dużo, bo ponad 50% substancji tzw. neuroprzekaźników, które są niezbędne dla funkcjonowania mózgu. Wytwarzają one m.in. serotoninę nazywaną hormonem szczęścia, której niedobory towarzyszą depresji. Ludzie z depresją maja nie tylko nieszczęśliwy wygląd twarzy, ale także nic ich nie cieszy, nie mają ochoty na aktywność, mają zaburzenia snu i wiele innych dolegliwości.
Główne bakterie wytwarzające serotoninę zaliczane są bifidobakterii. Jest wiele leków, jak antybiotyki, czy leki przeciwbólowe, przeciwko nadciśnieniu tętniczemu i stosowane w leczeniu wielu chorób, które niekorzystnie wpływają na skład bakterii w naszych jelitach.
Przemysłowe przetwarzanie naszej żywności sprawia, że nie ma dobrych pokarmowych źródeł tych bakterii, w sytuacji zaburzenia składu mikroflory jelit. Niestety dostępne w aptekach probiotyki dostarczają tylko liofilizowanych (wysuszonych próżniowo) bakterii, które nie mogą odżyć i rozmnażać się w przewodzie pokarmowym, bo aby się tak stało potrzebne są: czysta woda, cukier i przez 8 godzi spokój, a tego nie ma w jelitach.
Dlatego zachęcam do samodzielnej, w warunkach domowych, hodowli tych bakterii w postaci jogurtu. Trzeba tylko kupić w interenecie lub którymś z marketów, albo sklepów zdrowej żywności, zakwaski zawierającej te bifidobakterie np. o nazwie BIFIVIT. Takiego jogurtu warto wypijać 2 szklanki dziennie.
Osoby z nietolerancją białek mleka, mogą wyhodować taki jogurt na tzw. mleku roślinnym np. sojowym, owsianym, kokosowym, migdałowym itp.
Można też nabyć sfermentowany napój, zawierający w dużych ilościach te baterie o nazwie NAMIKO, który wystarczy dodawać do spożywanych posiłków.
Wzbogacenie naszych posiłków w bifidokaterie działać będzie przeciwdepresyjnie, zmniejszać stany lękowe i zachowania agresywne.